Drożdżówki z makiem

Porządkując w sobotę (Święto Pracy) kuchenną szafkę z zapasami natrafiłam na puszkę masy makowej. Oczywiście skorzystałam nie pamiętam już gdzie i kiedy z promocji "przy zakupie 2 opakowań cena tylko..." i stąd dodatkowe dobra spożywcze. Do czego można wykrzystać wolny dzień i puszkę masy makowej? Sprawa oczywista - drożdżówki z makiem!

Najpierw przygotowujemy ciasto drożdżowe. Do drożdżówek z makiem najlepiej sprawdza ciasto z przepisu na chałkę, które świetnie się zaplata, ale też dobrze łączy z nadzieniem, dlatego ładnie wychodzą z niego rozmaite wypieki - gwiazdy, strucle i właśnie drożdżówki.
Dla naszej czwórki drożdżówki wypiekam zawsze z podwójnej porcji ciasta - wychodzi 20 sztuk i wtedy jest szansa, że coś zostanie na drugi dzień. Piekę drożdżówki nieco mniejsze od tych dostępnych w cukierniach. Po upieczeniu każda waży około 100 gramów.

Wyrośnięte ciasto należy podzielić na dwie części. Obie wałkujemy w prostokąt, którego dłuższy bok ma około 36-40 centymetrów. Na każdym prostokącie rozsmarowujemy połowę masy makowej. Do tego momentu postępowanie jest identyczne dla każdego kształtu drożdżówek.

Kształt klasycznej cukiernianej drożdżówki z makiem otrzymujemy poprzez zrolowanie ciasta w struclę i pokrojenie go na 10 porcji około czterocentymetrowej grubości. Przyda się ostry nóż, aby nie ugniatać ciasta w miejscu cięcia. Każdą część należy natomiast nagnieść pośrodku trzonkiem dowolnego przyboru kuchennego, wtedy rolowane boki skierują się lekko ku górze.
Krojąc ciasto w ten sposób można również upiec bułki - ślimaczki. Wówczas po prostu stawiamy plaster na blasze rolowaniem do góry. Robię tak ze skrajnymi plastrami, bo one po zewnętrznej stronie mają mniej maku i to naturalnie wyznacza spód bułki.

Drożdżówki zakręcone powstają poprzez złożenie posmarowanego makiem ciasta na trzy. Płaską nadzianą wstęgę dzielimy również na 10 części w kształcie pasków. Każdy paseczek przytrzymujemy za jeden koniec a drugi przekręcamy dwa razy.

Uformowane drożdżówki układamy na dużej blasze oprószonej mąką i zostawiamy pod przykryciem (na przykład lnianym ręczniczkiem) na kwadrans, żeby ciasto odpoczęło i zaczęło rosnąć. Drożdżówki z podwójnej porcji ciasta zajmą dwie balchy (lub jedna partia będzie rosła na kuchennym blacie, a później przełożymy je na blachę użytą do wypieku pierwszej partii).

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni z włączoną funkcją parowania (lub wstawioną do piekarnika żaroodporną filiżanką lub miseczką z wodą). Każda partia drożdżówek piecze się około 15 -20 minut.

Drożdżówki po upieczeniu nie wymagają właściwie żadnych ulepszeń. Część dzisiejszych jest "popisana" lukrem, bo dzieci chciały wykorzystać trzy pisaki, które zostały nam po poprzednich świętach.

Ciepłe drożdżóweczki to wyrób podstępny i zdradliwy, bo pachną obłędnie i można ich zjeść nieco więcej niż się planowało.

Smacznego!